Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

poniedziałek, 31 października 2016

We are revolution radio

Ostatnie lata nie były łatwe dla zespołu – fanom nie przypadła do gustu trylogia Uno!, Dos! I Tre!, wokalista Billie Joe Armstrong walczył z narkotykami, a basista Mike Dirnt i perkusista Tre Cool borykali się z problemami rodzinnymi.
Nowa płyta przynosi fanom powrót do Green Daya z pierwszej dekady XXI wieku. W przeciwieństwie do trylogii Uno!, Dos! I Tre!, która, jak zespół ostatnio przyznał, była pisana bez przekazu i głównie dla samego faktu wydania płyty, nowe piosenki znów są inspirowane realiami Stanów Zjednoczonych, sytuacją polityczną i życiowymi doświadczeniami muzyków. Bang Bang nawiązuje do przeżyć sprawców strzelanin w USA („I’m a semiautomatic lonely boy/You’re dead/I’m vell fed”), Outlaws to wspomnienie buntowniczej młodości Dirnta i Armstronga, a Troubled Times opowiada o Stanach Zjednoczonych na skraju katastrofy, w trudnych czasach – o takich, jakie, zdaniem zespołu, są teraz.
Śmiało można powiedzieć, że piosenki na Revolution Radio łączą w sobie cechy poprzednich albumów zespołu. Cichy, spokojny i skupiający się głównie na partii wokalnej początek Somewhere Now w dużym stopniu przypomina stylem Song of the Century – pierwszy utwór na 21st Century Breakdown. Kolejna pozycja, będąca zarazem pierwszym singlem z płyty – Bang Bang za sprawą szybkiego tempa i mocnych uderzeń kojarzy się z Green Dayem z lat 90-tych ubiegłego wieku, natomiast krótkie, urywane wersy brzmią jak te w St. Jimmy z American Idiot. Piosenka tytułowa brzmieniem spokojnie wpasowałaby się na 21st Century Breakdown. Tak samo jak album Nimrod kończy Good Riddance, Revolution Radio również zamyka melancholijny, spokojny utwór wykonywany jedynie na gitarze akustycznej – Ordinary World.
W przeciwieństwie do dwóch rockowych oper zespołu – American Idiot i 21st Century Breakdown, Revolution Radio nie stanowi spójnej całości stylowej – na tej płycie znajdziemy rytmiczne, mocne Bang Bang, poppunkowe Youngblood czy Still Breathing brzmiące bardziej jak piosenki zespołu All Time Low.









Po ostatnim występie na AMAs zespół spotkał się z krytyką niektórych internautów



























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz